1 listopada, czyli dzień "Wszystkich Świętych" ustanowiony zostal przez Papierjza Grzegorza IV w IX wieku i od tego czasu jest obchodzony. Tradycje, związane z tym świętem zmieniały się przez wieki, ale aż do początków XX wieku w tym dniu szczególnie traktowani byli żebracy przesiadujący najczęściej pod kościołami. Byli oni obdarowywani małymi chlebkami, specjalnie na ten dzień wypiekanymi przez gospodynie, a w niektórych rejonach Polski także mięsem i serami. Zwyczajem było także urządzanie na cmentarzach uroczystości zwanych "dziadami",kiedy to wywoływano dusze zmarłych, jedzono i śpiewano. Zwyczaj ten został opisany przez Adama Mickiewicza w "Dziadach". Innym ciekawym zwyczajem towarzyszącym temu świętu było palenie, na rozstajach dróg, ognisk. Na początku XVII wieku, zwyczaj palenia ognia przeniesiono na groby, zapalając świece symbolizujące pamięć o bliskich, którzy odeszli.
Do XVIII wieku, zmarych grzebano na cmentarzach przykościelnych lub w kryptach, w samym kościele, ale tego zaszczytu mogli dostąpić zamożni znani w mieście zmarli.
Pod koniec XVIII wieku zaczęło brakować miejsc na cmentarzach przykościelnych, a także zaczęto obawiać się wybuchu epidemii związanej z grzebaniem zmarłych na przepełnionych cmentarzach.
Jako pierwsi w Polsce, z pomysłem przeniesienia cmentarzy poza grznice miasta wystąpili misjonarze warszawscy, tworząc nowy cmentarz, dziś znany wszystkim, jako "Powązki", uznawany za najwspanialszy w Polsce zabytek sztuki nagrobnej.
Lublin, dość szybko, dołączył do tego nurtu i już w 1792 roku został wydany nakaz przeniesienia wszystkich cmentarzy poza miasto.